MisiuraDesign. Magiczne stany gliny.

51

Agnieszka rozpoczęła swoją przygodę z ceramiką w 2012 roku. Od tamtej pory, zamiast wałkować ciasto na gryczane pierogi, wałkuje glinę. Fascynuje ją jej bury kolor, który kryje w sobie obietnicę jasnego światła. Miękka, by w okolicy 1000 stopni zmienić się w kamień, który po kolejnej obróbce mieni się feerią barw. Roślinne gałązki, zasuszone liście, które odcisną swój kształt w glinie na zawsze. Domek, w którym mieszkają dobre duszki, a koty wygrzewają się na ganku. Glina gotowa do zmiany, bez względu na wodę, powietrze i ogień, wprowadza zmianę w Twoim życiu. Zapraszamy Was do pracowni przepełnionej emocjami i magią tworzenia.

55

Skąd wziął się pomysł na Misiura Design?

Nie mogę powiedzieć, że od zawsze miałam go w głowie :). Czasem mam wrażenie, że od dłuższego czasu to on wiedział, że to moja droga. Że w niewielkiej pracowni, z wilgotną grudą gliny w ręku znajdę to, czego nie znalazłam ani za korporacyjnym biurkiem, ani w niewielkiej firmie. Że to tam stworzę przytulny, wrażliwy świat, który stanie się ważny dla wielu osób. Zawodowo długo szłam w zupełnie innym kierunku niż moje serce. Aż doszłam do ściany i nie mogłam zrobić nic innego, jak tylko zaryzykować. W tym roku zdmuchnęłam dwie świeczki na urodzinowym torcie mojej firmy i mam apetyt na kolejne.

Kiedy patrzymy na ceramiczne domki, od razu wiadomo, że to Twoja sprawka. Stworzyłaś własny styl. Dlaczego tak ulubiłaś sobie właśnie domy?

Dom, nie tylko dla mnie, ale dla wielu z nas, to szczególnie ważne miejsce, pewnie dlatego tak często ten motyw pojawia się w szeroko rozumianym rękodziele. Dla mnie DOM to najważniejsze miejsce na ziemi. Po najtrudniejszym dniu wracam do niego i tam ładuję baterie na kolejny. To przytulna przestrzeń, do której problemy nie mają dostępu, a gdy się pojawią, łatwiej je znieść właśnie dlatego, że jest dom. Ciepły, pełen pasji, marzeń, ważnych rozmów, śmiechu, dobrych myśli i miłości. Im więcej misiurowych, rozgadanych domów wędruje w świat, tym większą mam świadomość, jak bardzo potrzebujemy takich domów. Nie tylko czterech ścian i przedmiotów, ale tego wszystkiego, czego nie da się kupić, a co tworzy jego atmosferę.

fotorcreated 7 2

Twoja marka to prężnie działający biznes z dużym asortymentem. Czy na początku myślałaś o tym jako o sposobie na wolny czas, czy od razu powstał biznesplan?

Gdyby ktoś cztery lata temu powiedział mi, że zwykła ciekawość, która zaprowadziła mnie na pierwsze zajęcia z ceramiki, a potem pasja sfinalizują się we własnej firmie, to nie uwierzyłabym. Lubiłam czas spędzony z gliną, ale nie sądziłam, że to będzie mój sposób na życie. Robiłam zawodowo coś całkiem innego i nie bardzo wierzyłam, że ktoś mógłby kupować moje prace, ale życie miało inny pomysł na moją drogę zawodową. Jednak po ponad dwóch latach bardzo intensywnego przeplatania tych dwóch obszarów czuję, że pora na znalezienie czegoś, co wytyczy jasną granicę między pasją a pracą. Ten balans jest niezwykle ważny. Wie to każdy, kto prowadzi jednoosobową firmę. Jasne, że zdaję sobie sprawę z tego, jak niezwykłe mam szczęście, że mogę robić, to co kocham. Potrzebuję jednak także przestrzeni, w której nie ma gliny. Spędziłam w wakacje kilka dni na obozie muzycznym, gdzie po raz pierwszy grałam na basie i… mam nadzieję, że w nowym roku wezmę się solidnie za bas właśnie po pracy.

Jak wygląda proces projektowania i produkcji Twojej ceramiki? Czy to czasochłonne zajęcie?

Jestem magistrem filozofii, a nie sztuk pięknych, więc mój proces projektowania to często nagły przebłysk i poczucie, że TO ma być takie i już. Ale od jakiegoś czasu z lubością używam kolorowych kredek, którymi rysuję to, co chciałabym potem zobaczyć na glinie. Od momentu idei do momentu, gdy mam w ręku gotowy produkt, mijają czasem tygodnie. Glina to proces, który wymaga czasu i cierpliwości. Jakikolwiek pośpiech niweczy wszystko. Czasem, mimo zachowania tych zasad, efekt końcowy nie przynosi spełnienia. Wtedy trzeba z pokorą zacząć od nowa. A tam, gdzie brakuje mi wiedzy czy doświadczenia, otwiera się niezwykła przestrzeń na współpracę z twórcami, którzy ją mają. Tak np. powstały zeszłoroczne kubeczki i te, które na widać już na horyzoncie.

sklejone 45 24

W Twoich pracach widać mnóstwo miłości. Czy praca właśnie jest Twoją największą pasją?

Moja największa miłość to mój dom, a w nim moja malutka rodzina. Mówię w glinie o tym, co dla mnie ważne, co jest bliskie memu sercu. Jest tam także moja miłość do gliny jako tworzywa, które tak cierpliwie pozwala mi zapisywać wszystkie słowa. To moja największa pasja, która czasem dość bezwzględnie zawłaszcza resztę mojego czasu i życia. Chciałabym za rok móc Ci odpowiedzieć, że glina to moja praca, którą kocham, a moją pasją, poza podróżami czy pisaniem, jest na przykład wspomniany bas :).

27 28 29

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tym, co robisz? Gdybyś na chwilę zatrzymała się zapytała siebie samą: po co to robię?

Miewam dni, gdy zadaję sobie sama to pytanie – ono jest bardzo ważne! Czasami odpowiedzi są mgliste albo pochmurne, a czasem bardzo jasne! Wystarczy mail od klienta, który otrzymał paczkę i WIEM to z całą pewnością. To moja mała gliniana misja mówienia o tym, co naprawdę ważne. To mała misja, by czynić świat wrażliwym na siebie, na drugiego człowieka i uważnym na fundamenty, bo Misiura design to ceramika, która mówi o wartościach, które czynią życie głębszym i piękniejszym…

40

Twoja rada dla początkujących twórców, to…?

Ostatnio ktoś, kto planuje swój biznesowy start, zapytał mnie o to, co jest ważne przy zakładaniu wymarzonej firmy. Czuć było entuzjazm i energię nieskażone prozą życia – ach – zatęskniłam za nimi :).

Co odpowiedzieć? Że jakoś się ułoży? Straszyć, że lepiej nie? A może spojrzeć na siebie i ocenić, co dotychczas okazało się najważniejsze? Gdy zaczynamy, często wydaje nam się, że najważniejsze jest to, że nam się CHCE! Fakt, to kluczowe, żeby była w nas pewność, że zawsze nam się będzie chciało. Ale czas mija, a my zderzamy się z rzeczywistością i nasza lista wydłuża się oraz zmienia charakter. I na przykład okazuje się, że istotne jest to by mieć pewność, że Wasz partner, rodzina, udzieli Wam wsparcia, gdy padniecie na dywan w konwulsji rozpaczy. Bo mimo, iż robicie rzeczy szczególne, że dajecie swoje serce, duszę i coś jeszcze, to niezbyt dobrze się sprzedają. Żeby był blisko ktoś, kto pomoże Wam oddzielić te osobiste tony od sytuacji ekonomicznej narodu polskiego albo powie: koniec zabawy (o tym też całkiem niedługo) – niech Twoja praca będzie znowu “tylko” pasją.

Prozaicznie, ale koniecznie: mieć oszczędności na nagłe wypadki. Na rzeczy ważne, mniej lub bardziej, a zwłaszcza na opłaty, które co miesiąc niewzruszone będą patrzeć na stan Waszego konta, chcąc wciąż tyle samo lub więcej. Ważne, żeby mieć dość realny ogląd tego, ile będziecie pracować. Nie ma już znielubianego szefa, któremu “na złość” można zrobić mniej, niż trzeba. Mniej lub więcej zrobicie tylko dla siebie. Będziecie mieć gorsze dni, brak weny, a pracy będzie tyle samo, choć będzie ją trudniej wykonać. W takich przypadkach punkt pierwszy będzie kluczowy!

misiura

Czy to znaczy, że będziesz się zajeżdżać, zaharowywać, wypruwać sobie flaki 24h na dobę? Czasem tak, ale cenna okaże się umiejętność dbania o proporcje między pracą, a życiem i umiejętność dawania sobie czasem wolnego. Odpoczynek daje energię na kolejne dni pracy z chęcią. Ważne, by dawać sobie prawo do braku weny, braku chęci, zwątpienia i gorszych dni. One przyjdą prędzej czy później i tak samo odejdą.

Warto mieć bardzo realny ogląd tego, czy jest zapotrzebowanie na nasz projekt, usługę. Bo czy marzenie o sprzedaży na Saharze suszarek do włosów to projekt z szansą na powodzenie czy brak realnej oceny sytuacji? Nie znaczy to, że jeśli 20 osób robi już TO, to nie możecie wejść na rynek, robiąc TO po swojemu :).

Mnie ostatnio olśniło, gdy w newsletterze Agaty z Latającej Szkoły przeczytałam, że każdy kiedyś zaczynał i że w trakcie mam prawo (CUDOWNE) do zmiany kursu. Jeśli zaczyna Was przerastać to, co się dzieje, ilość gorszych dni dominuje nad lepszymi, robicie wszystko, a wychodzi jakby nic, DAJCIE sobie chwilę na oddech. Porozmawiajcie z kimś, kto jest Wam życzliwy w uczciwy sposób i powie, jak sytuacja wygląda z zewnątrz oraz co można jeszcze zrobić (inaczej)!

Ruch z głośnymi okrzykami też warto wpisać w swoją dietę :). Nie ma jasnych rozstrzygnięć: robić, nie robić, da się, nie da się. Warto jednak wiedzieć najkonkretniej jak się da, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. A całkiem cudnie byłoby, gdybyśmy otwarcie mówili: Hej da się, ale będzie czasem trudno. Może zabraknąć na opłaty. Od razu zażądaj rozwodu pomiędzy słupkami sprzedaży, a samooceną. Nie poddawaj się, choć w przypadku braku sprzedaży suszarek do włosów na Saharze, po pewnym czasie, daj sobie prawo do zmiany kursu… Może wentylatory na baterie słoneczne?

work

Co robiłabyś, gdybyś chciała spełnić marzenia z dzieciństwa?

Myślę, że właśnie to robię :). Bawię się, spełniam swoje marzenia. Mam trochę inną niż w dzieciństwie plastelinę i piórnik pełen kolorowych kredek.

Jakie są bliższe i dalsze plany marki? Nowe wzory, nowy asortyment?

Najbliższe to przygotowanie na święta takiej liczby produktów, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Przygotowanie limitowanej edycji kubeczków, które ogrzeją zimowe wieczory. W nowym roku chcę podjąć zdecydowane kroki i ruszyć poza granice naszego kraju. Chciałabym, żeby również za granicą znalazły się małe przytulne sklepiki oferujące misiurowy świat. Mam nadzieję, że nie starczy mi zeszytu, by zapisać nie tylko nowe adresy ale i nowe słowa, pomysły.

54 44 23a

Autorką fotografii jest Kornelia Machura.

Co jest najprzyjemniejszym elementem prowadzenia swojej marki?

Jednym z przyjemniejszych, ale i najtrudniejszym jest to, że sama jestem sobie sterem i okrętem. Wszystko zależy ode mnie, ale też wszystko spoczywa na mnie. Prowadzę jednoosobowa firmę. Czasem mam wrażenie, że nigdy z niej nie wychodzę. Bywam zmęczona i sfrustrowana. Ale mam też takie dni, a tych jest zdecydowanie więcej, gdy szkliwię sobie któryś z kolei domek, mam spokój w sercu, czuję że robię to, co kocham i jest coraz większe grono osób podzielających moją wrażliwość. A najprzyjemniejsze jest poczucie, że mimo wielu znaków zapytania, trudnych dni spełniam swoje marzenie i nigdy nie stanę w miejscu, w którym będę żałować, że nie spróbowałam :).

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

O Dominika

Social Media Ninja, wyznaje zasadę You only live online. Przeczytała pół internetu, sama uwielbia tworzyć ciekawy content. Absolwentka projektowania ubioru z marzeniem o zostaniu redaktorem w dziale mody polskiej edycji Vogue. Stawia na ciągły rozwój i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. » więcej od Dominika

Comments