Chou Chou like me. Bransoletki pełne marzeń.

Niby zwyczajna ozdobna wstążka okalająca nadgarstek – z przywieszką lub bez, z kokardką, z cyrkonią. Bez względu na wybrany kolor i ozdobne elementy biżuteria ChouChou Like Me kryje w sobie ogromną moc. Dajcie się przekonać Kamili Kubiak, twórczyni marki, że dla klientek każda ChouChou to szansa na zdobycie własnego szczytu.

 

Bransoletki ChouChou to pozornie tylko biżuteryjne ozdoby z tasiemki. Pozory mylą, prawda?

Oj tak, zacznijmy od tego że ChouChou z bransoletką łączy tylko to, że jedne i drugie nosi się na nadgarstku. ChouChou są motywatorami do realizowania wymarzonych celów działającymi trochę tak, jak osobisty trener. Noszone na nadgarstku mają za zadanie pomagać swojej właścicielce w osiągnięciu wymarzonego celu. Wystarczy jedno spojrzenie na ChouChou, które bezdźwięcznie pyta: “co dziś konkretnego zrobiłaś, by zbliżyć się do celu”? ChouChou etap po etapie “dematerializuje” się wraz z postępami w realizacji danego marzenia.

 

Jak to się stało, że rzuciła Pani pracę w korporacji i postanowiła tworzyć ChouChou z indywidualnymi marzeniami?

To długa historia. Rzuciłam korporację i stworzyłam pomysł na film fabularny, na który dostałam dofinansowanie z Państwowego Instytutu Filmowego. Wtedy to zewsząd słyszałam, że taka ze mnie szczęściara, że mi to się udaje. A mnie się nie udało, ale zwyczajnie ciężko na to wszystko pracowałam. Jedyne, co miałam, a co bardzo mi pomagało, to właśnie motywatory-wstążeczki. Metodę wstążeczek przejęłam od  mojej coach z Paryża. Z czasem postanowiłam zdradzić swój sekret i pomóc kobietom wdrażać ich personalne projekty marzeń za pomocą ChouChou. Ważne są etapy i systematyczność w działaniu: zaczynając od najłatwiejszego, realizujemy marzenia krok po kroku, we własnym tempie. A ChouChou na nadgarstku ma za zadanie wspierać swoją właścicielkę i jest ono pewnego rodzaju przypominajką. Przypomina swojej właścicielce o niej samej, bo niestety nagminnie stawiamy się na ostatnim szczeblu hierarchii ważności. Chouchou szepcze: “Kochana, ty jesteś najważniejsza, dbaj o siebie i swoje marzenia”. Jak wiadomo, to dzięki marzeniom przemienionym w cele osiągamy to, co pozornie niemożliwe.

 

Określa się Pani dreamsetterką. Co to właściwie oznacza w praktyce?

Jestem osobą, która z premedytacją wkłada kij w mrowisko. Pokazuję kobietom, że jeżeli tylko wyrażą chęć, mogą osiągnąć to, o czym marzą i to wyłącznie ich decyzja. ChouChou nie mówi “zrób, idź, walcz”, bo sama nie lubię takiego ustawiania. Za to bransoletka z powodzeniem pełni funkcję małego motywatora gotowego, by wesprzeć właścicielkę w realizacji wymarzonego celu.

 

Samodzielnie zajmuje się Pani projektowaniem i wykonywaniem produktów, czy korzysta z pomocy podwykonawców?

Samodzielnie je projektuję. Każdy model wychodzi spod mojej ręki. ChouChou to nie tylko ozdobne bransoletki, to część “Fabryki marzeń”, którą tworzy mój zespół, czyli każda klientka gotowa na sukces. Rok temu do tworzenia  Chouchou zaangażowaliśmy osoby niepełnosprawne, które z zysków ze sprzedaży swoich bransoletek mogły zrealizować dane marzenia. W tym roku opracowaliśmy specjalny program dla wszystkich celebrytek, które mogą z nami współpracować i osobiście wybrać osobę w potrzebie, której my jako ChouChou w imieniu celebrytki, pomożemy zrealizować jej marzenia.

Czy to produkcja ChouChou jest bardzo czasochłonna? Jak wygląda cały proces projektowania, dobierania elementów ozdobnych i dodawania marzenia klientki?

Projektowanie ChouChou to najcudowniejsza część mojej pracy. Szczególnie, gdy później dostaję wiadomość od klientki, której udało się wdrożyć swoje plany z małą motywacją ChouChou. I tak na przykład ChouChou Sexy ma pewną dodatkową właściwość niczym widok lecącego bociana z porzekadeł – przyniosło na ten świat już kilkoro dzieci.

 

Dlaczego postanowiła Pani wykorzystywać w produkcji francuskie aksamitki i wstążki? To kwestia jakości czy przywiązania do tego kraju?

Francuskie produkty są po prostu eleganckie, a ich jakość zdecydowanie przewyższa produkty innych europejskich producentów.

 

Długo mieszkała Pani za granicą i odwiedziła wiele ciekawych miejsc z nie mniej interesującymi mieszkankami. Czy marzenia Polek umieszczane na bransoletkach ChouChou różnią się znacznie od marzeń mieszkanek innych europejskich państw lub nawet innych kontynentów?

Marzenia nie różnią się w ogóle, nie mają granic i narodowości. Jedyne co jest u Polek problemem, to to, że na nic nie mają czasu. I dlatego właśnie wpadłam na pomysł autorskiego programu  “Godzina Tylko Dla Siebie”. Jest on dedykowany głównie mamom, ale każda kobieta powinna dowiedzieć się czym jest “francuski pozytywny egoizm”. Dzięki temu właśnie Francuzki zawsze mają czas dla siebie.

 

Klientkami ChouChou są również gwiazdy, m.in Marta Żmuda-Trzebiatowska, Katarzyna Zielińska i Zosia Ślotała. Wie Pani, co przekonało je do produktu i jak pośród ogromnej biżuteryjnej dżungli udało im się wyszukać właśnie ChouChou?

To, że ChouChou nie jest biżuterią tylko motywatorem. Tym, co w ferworze codziennych zajęć przypomni jej o niej samej i o tym, co chce dla siebie i tylko siebie.

Zdjęcie via www.facebook.com/chouchoulikeme

Pani pracownia to przestrzeń otwarta dla gości i klientów? Czy klientki mogą uczestniczyć w procesie personalizacji?

Uczestniczą, podając nam swoje cele lub też dzwonią do mnie i pomagam im je określić. Często Panie nie do końca wiedzą czego chcą, a zanim się zacznie realizować marzenie, trzeba je przekształcić w bardzo konkretny cel. I tu często pomagam. Mamy również program w formie warsztatów “Jak zjeść słonia czyli zrealizować wymarzony cel” – tutaj określamy cel i dzielimy go na etapy tak, by każda Pani w swoim własnym tempie mogła działać.


   

Nakreśli mi Pani, w jednym zdaniu, co znaczy dla Pani ChouChou i co jest esencją tego projektu?

To, co wspiera mnie codziennie w osiąganiu tego, o czym marzę. Esencją jest to, że nie ma limitów, można mieć wszystko, to czego się chce tylko trzeba nad tym pracować ze wsparciem odpowiedniego motywatora.

 

Pani rada dla kobiet, które chciałby zacząć tworzyć to…?

Zrób biznesplan i zastanów się, czy jesteś gotowa na dziecko. Bo od dnia, w którym zaczniesz mieć własną firmę, będzie to tak, jakbyś miała dziecko.

 

 

 

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

Comments