Poplecione – błogie otulenie w stylu hygge

Inni chodzą na jogę albo wyjeżdżają do SPA, by rozkoszować się relaksującymi zabiegami. Agnieszka swój wewnętrzny balans pielęgnuje we własnej pracowni, dziergając i tworząc wyjątkowe wełniane pledy i rzeczy do domu. Poznajcie Agnieszkę Januszewską, twórczynię marki Poplecione i wielbicielkę wszystkiego co skandynawskie.

 

Czy robienie na drutach i szydełku to rodzinna tradycja, którą kontynuujesz?

Hmm… Dobre pytanie! Szczerze mówiąc, nigdy nie patrzyłam na to z takiej perspektywy. Fakt, w mojej rodzinie, odkąd sięgam pamięcią, w zakamarkach mieszkań moich babć można było znaleźć pochowane druty, szydełka i dziesiątki kłębków wełny. Moja mama aktualnie jest w trakcie dziergania kolejnego swetra (brak przewidywanego terminu zakończenia :D), a mój rodzinny dom zdobią przepiękne, misternie splecione z kordonka serwetki, wykonane przez moją prababcię o cudownym imieniu Klara. Z drugiej strony robótki ręczne były i są bardzo popularnym hobby na całym świecie (co mnie w ogóle nie dziwi, bo to niesamowicie relaksujące), więc moja rodzina raczej nie jest wyjątkowa.

Pamiętasz moment, w którym wydziergałaś pierwszą rzecz? Co to było i co wtedy czułaś?

Chyba nie było to zbyt udane dzieło, bo skutecznie wykreśliłam je z pamięci :D Moje początki z szydełkowaniem i robieniem na drutach nie należały do zbyt udanych. Gdy miałam bodajże 9-10 lat moja mama po raz pierwszy podjęła próbę zaszczepienia we mnie umiejętności dziergania, ale kto w takim wieku zajmowałby się takimi rzeczami… Na podwórku czekały ciekawsze zajęcia. W późniejszym czasie, miałam jeszcze kilka podejść do magicznych technik supłania włóczki, ale moja cierpliwość szybko ulatywała w powietrze. Odłożyłam druty i szydełko na bok na ładnych kilka lat. Dopiero jakieś 5 lat temu sięgnęłam po nie z powrotem. Tym razem starczyło mi samozaparcia i tak powstała pierwsza popleciona pufa.

 

Od zawsze byłaś zawodowo związana z tworzeniem produktów handmade? Zdradź nam, jak wyglądały początki tworzenia własnej marki :)?

Jeżeli do tworzenia produktów handmade możemy zaliczyć wyklejanki w przedszkolu lub dzieła z ZPT w podstawówce, które za każdym razem starałam się rozsprzedać mojej rodzinie, to chyba od zawsze :D. Od dziecka lubiłam zajęcia manualne. Skończone dzieła dają ogromną satysfakcję, to wciąga, w domu powoli zaczyna brakować miejsca na nowe wytwory wyobraźni. Pierwszą pufę, pled i hamak wykonałam na swoje potrzeby. Sprawiło mi to tyle przyjemności, że na pojedynczych egzemplarzach się nie skończyło i właśnie tak powstało Poplecione. A z wykształcenia jestem architektem krajobrazu… Może jeszcze kiedyś będę pracować w zawodzie, ale na razie mam jeszcze dużo pomysłów do zrealizowania.

W Twoim butiku cieszą oko piękne, grubo plecione pledy. Trend extreme knitting jest Ci bliski?

Szczerze mówiąc, w ogóle nie przywiązuję wagi do trendów, ale chyba właśnie w ten sposób można określić to, czym aktualnie się zajmuję :D.

Co jest Twoją największą inspiracją?

Raczej nie będę bardzo oryginalna, jeśli powiem, że należę do grupy ludzi uzależnionych od wszystkiego co skandynawskie. Podejście do życia, szacunek i miłość do natury, wyczucie estetyki, potrzeba piękna i wiele, wiele innych tematów, z którymi całkowicie się utożsamiam. Z polskiej kultury też staram się wyciągać to co najlepsze. Poza tym, według mnie, Polacy i Skandynawowie mają bardzo wiele wspólnych cech, ale my musimy się jeszcze nauczyć bardziej doceniać to co polskie, a mamy czym się pochwalić!

Korzystasz z polskich materiałów i dbasz o to, by były wysokiej jakości. Trudno jest znaleźć dobrą polską wełnę?

Polskie produkty w znacznej większości cechują się bardzo wysoką jakością. Wystarczy poświęcić trochę czasu na znalezienie tych, które uznamy za najodpowiedniejsze, a raczej na pewno się nie zawiedziemy. Najlepiej wsiąść w jakiś wygodny środek transportu i osobiście odwiedzić producentów. Można przy tym poznać fantastycznych ludzi, dzięki czemu współpraca będzie znacznie przyjemniejsza, a przy okazji można zwiedzić zakątki naszego pięknego kraju ;).

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tym co robisz?

Zdecydowanie najważniejsza jest dla mnie możliwość bycia niezależną w tym co robię, dzięki temu mogę z przyjemnością i uśmiechem na ustach wykonywać swoje zadania i realizować kolejne projekty, a to w ogromnym stopniu przekłada się na zadowolenie klientów.

Twoja rada dla początkujących twórców, to…?

Zaufać sobie, uwierzyć w swoje marzenia i możliwości, to że jeżeli czegoś bardzo chcesz, robisz to szczerze, z pasją i zaangażowaniem, to nawet idąc małymi kroczkami, osiągniesz sukces. Nie czekać, po prostu zacząć działać ;).

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

Post przez Magdalena Chmielewska

napisał na 11.01.2017 - 15:26.

Kategoria: Projekt Pracownia

Comments