PIEL. O romansie skóry z minimalizmem.

O skórze naturalnej wie niemal wszystko. Dotyka, obwąchuje, testuje jej wytrzymałość i możliwości, a w tym samym czasie już w głowie ma projekty o prostych, uniwersalnych liniach, które się zwyczajnie nie starzeją. Tym razem odwiedzamy pracownię marki PIEL, gdzie Marta Biskupska-Wawrzyńczak z pomocą taty spełnia swoje marzenia o galanterii idealnej. I zapewnia, że w pracy twórczej, tak jak i w życiu, nie zawsze trzeba być Zosią-Samosią!

 

 

Jak wyglądała Twoja droga od pomysłu na produkt do własnej marki?

O dawna marzyłam o robieniu toreb klasycznych, ale w nowoczesnym duchu – brakowało mi takich produktów w sklepach. Założeniem od samego początku był brak elementów metalowych w projektach. Oczywiście bardzo to podniosło poprzeczkę, gdyż łatwiej jest zamknąć torbę na suwak niż wymyślić autorskie zamknięcie. Jestem magistrem inżynierem, więc dzięki ukształtowanej wyobraźni przestrzennej (i manualnych zdolnościach odziedziczonych po tacie) konstruuję kolejne modele toreb. W portfolio Piel jest już dwanaście produktów i nie zwalniam tempa!

Wszystkie projekty tworzę sama. Rysuję, robię prototypy, wybieram skóry, kroję i szyję. Ponieważ często sprowadza się to do ciężkiej fizycznie i konstrukcyjnie pracy, mogę liczyć na pomoc mojego taty. Może dlatego projekty Piel są wyjątkowe – muszą pogodzić mój minimalizm (ale zarazem olbrzymią wolność twórczą), jak i wyważone pomysły taty. “Piel” w języku hiszpańskim znaczy skóra, także słowo to całkiem naturalnie oddaje prostotę, na której mi zależy. Nazwy modeli również tłumaczę na hiszpański, by zachować spójność. Nie jest to absolutnie silenie się na oryginalność, gdyż hiszpański jest w naszym domu obecny prawie tak często jak polski. Mój dom rodzinny oraz pracownia znajdują się w malutkiej miejscowości nad rzeką Grabią. Z przyjemnością uciekam z Warszawy na wieś tak często jak to tylko możliwe i rzucam się w wir pracy nad tym, co najbardziej kocham.

 

Zespół PIEL tworzysz z tatą, inżynierem z krwi i kości. Dlaczego zdecydowałaś się na stworzenie z nim Piel i jak wygląda u Was podział pracy?

Wszystkie projekty tworzę sama. Rysuję, tworzę prototypy, wybieram skóry, kroję i szyję. Ponieważ jest to często ciężka fizyczna oraz konstrukcyjna praca mogę liczyć na pomoc mojego ojca. Może dlatego projekty Piel są wyjątkowe, gdyż muszą pogodzić mój minimalizm (ale zarazem olbrzymią wolność twórczą), jak i taty uporządkowanie i wyważenie. Zespół PIEL, nawet ciężko go tak określić, gdyż jestem to głównie ja – dziewczyna – 48 kg żywej wagi, wytrwałości, cierpliwości, odwagi i szaleństwa. Na szczęście jest też silny i rozważny tata, który pomaga w sytuacjach kryzysowych.

 

Skóra naturalna to wymagający materiał. Jakie narzędzia i maszyny są niezbędne przy produkcji skórzanej galanterii?

Od dobrego stołu i ostrych noży począwszy, a po solidnej maszynie skończywszy. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężka jest to praca. Jeśli jest już projekt i prototyp wykonuje się po kolei etapami: krojenie skóry, podszewki, kieszeni, metki, składanie (w tym klejenie), młotkowanie, szycie i wykańczanie. W mojej malutkiej pracowni poza wielkim stołem i stojakami ze skórami zmieściła się już niestety tylko jedna maszyna. Oczywiście wszystko wykonuję ręcznie, więc mam wszelkie wybijaki, młotki, noże kaletnicze, w tym do pocieniania skóry, prasę ręczną, kombinerki i igły do wykańczania rygielkami, masę linijek i kątowników ;).

 

Jak doszliście do obecnej jakości wykonania produktów PIEL? Zdecydowałaś się na dodatkowe wykształcenie kierunkowe lub kursy artystyczne/kaletnicze?

Projektowanie i rysowanie nie sprawiają mi kłopotu. Umiejętności te zgodne są z moim wykształceniem, gdyż “językiem inżyniera jest rysunek techniczny”. Dużo uczę się na błędach. Czasem za głęboko wszyję podszewkę, raz za płytko. Można powiedzieć, że zdecydowanie jestem samoukiem. Na szczęście się tego nie boję i próbuję. W międzyczasie poznałam fantastycznych ludzi, między innymi kaletnika z wieloletnim doświadczeniem, który chciał się ze mną podzielić swoją wiedzą. Czasem nawet uda mi się go zaskoczyć pomysłem i twierdzi, że starzy kaletnicy nawet na to nie wpadli.

 

Z jakich materiałów i skór korzystacie przy wytwarzaniu toreb? Czy przed przetworzeniem w gotowy produkt przechodzą one jeszcze jakieś dodatkowe procesy, by odpowiadały założeniom projektowym?

Przede wszystkim wybieram skórę świetnej jakości. Mówię często, że jest z odzysku. Co to oznacza?  Nie zamawiam skór w garbarni, tylko kupuję wyjątkowe, pojedyncze skóry. Te, które wielkie firmy uznają za zbędne.

 

Jak wygląda proces powstania, od projektu do finalnego produktu, jednej z torebek? Jak dużo czasu i pracy wymaga taki proces?

Tak jak wcześniej wspomniałam jest to bardzo praco i czasochłonny proces. Każdy etap jest bardzo istotny. Musi być równo, precyzyjnie i nigdy w pośpiechu. Praca nad prototypem jest najprzyjemniejsza. Kocham te dni. Siedzę wtedy w pracowni z rozłożonymi mazakami, nożyczkami, papierami i tworzę! Niczym małe dziecko wycinam kleję, często nawet nie zdążę narysować bo już nie mogę się doczekać i robię w 3d. Na początku więc powstaje prototyp papierowy, później ze skóry. Kolejny etap to testowanie. Oczywiście ja testuję wszystko, ale też często podrzucam znajomym żeby mieć więcej opinii. Wtedy albo zostawiam bez zmian albo nanoszę poprawki i szyję kilka sztuk. Pielowe akcesoria szyte są z jednego kawałka skóry (bez łączeń, przeszyć). Gwarantuje to zwiększoną trwałość oraz oczywiście ładniejszy, bardziej estetyczny wygląd. Co więcej, wszystkie modele wykonane są wyłącznie ze skóry, nie ma w nich elementów metalowych. Ciężko jest mi powiedzieć ile trwa proces. Czasem samo sprawdzanie skóry z szablonami i planowanie ich rozmieszczenia zajmuje ok. 30 min. Gdyby zacząć od początku i doprowadzić proces tworzenia torby to może w 4 h byśmy się zamknęli. Mamy projekty bardzo skomplikowane (najnowszy składa się z 29 elementów) ale i te wyglądające na proste choć wymagają równiuteńkiego wybicia 38 otworów i 19 cięć.

 

Czy w ramach kaletniczych usług oferujesz klientkom projekty indywidualne lub możliwość personalizacji torebki? Jeśli tak, to czy jest to popularna opcja wśród klientek?

Oczywiście! Pracujemy na modelach PIEL ale można wybrać skórę, podszewkę, kieszonki czy nawet wycisnąć inicjały.

 

Wasza pracownia to wydzielona i przystosowana część domu, czy pracujecie w zupełnie oddzielnym lokalu/warsztacie?

Stety i niestety wraz z narodzinami PIEL straciłam pokój w domu rodzinnym. Nie mam już ubrań, tylko skóry. Na samym środku stoi wielki stół, a w biurku obsadzona maszyna do szycia. Mój dom rodzinny oraz pracownia znajduje się  w malutkiej miejscowości nad rzeką Grabią. Jest tam absolutna cisza i spokój. Dlatego najchętniej uciekam z Warszawy na wieś. Kiedy inni delektują się weekendem, ja rzucam się w wir pracy nad tym co najbardziej kocham.

 

Konkurencja na rynku ręcznie robionej galanterii w Polsce jest coraz większa. Jak myślisz, z czego to wynika i gdzie upatrujecie największą siłę produktów PIEL?

Przede wszystkim w prostocie, surowości i ponadczasowości. Poza tym oczywiście uważam, że naszą siłą jest oryginalność w braku okuć i metalowych zamków.

 

 

Studio PIEL to dla Was projekt pełnoetatowy, czy pracujecie jeszcze równolegle w innym miejscu?

Mój kawałek serca nadal należy do Hagi Cosmetics, gdzie współtworzę fantastyczne naturalne kosmetyki.

 

 

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

Comments