Mullet Jewelry. Drobna biżuteria o uroku w rozmiarze maxi.

Patrycja Korczycka żadnej sztuki się nie boi – od muzyki, przez taniec, makijaż artystyczny i modę doszła do projektowania biżuterii, które ostatecznie skradło jej serce. I tak z zamiłowania do wyjątkowych, delikatnych form powstała jej autorska marka MULLET JEWELERY. Dyskretna prostota bywa tutaj tylko przykrywką dla zadziornych form – poznajcie sekrety tych niepozornych błyskotek.

 

 

Ze swoimi produktami pojawiłaś się na rynku stosunkowo niedawno. Co skłoniło Cię do stworzenia własnej marki biżuteryjnej i jak zaczęła się Twoja droga jako przedsiębiorcy?

Faktycznie, raczkuję w tej branży. Można przyjąć, że oficjalnie marka Mullet pojawiła się na rynku z chwilą otwarcia sklepu on-line, czyli w kwietniu zeszłego roku. Chwilę później dołączyłam też do grona projektantów DaWandy. A wszystko zapoczątkował szczęśliwy zbieg okoliczności. Moje zainteresowania zawsze krążyły wokół sfery artystycznej: ukończyłam szkołę muzyczną, spędziłam na parkiecie Egurrola dance studio kilka lat, byłam instruktorem zumby, a ostatnie 3 lata poświęciłam na  kurs wizażu. Pewnego dnia poznałam jednego z uczestników Project Runway – bardzo zdolnego, młodego projektanta – i wtedy razem z przyjaciółką pomyślałyśmy o stworzeniu wspólnie z nim marki odzieżowej. Niestety z przyczyn niezależnych od nas projekt nie doszedł do skutku, ale byłam na tyle zainspirowana, że nie mogłam się już wycofać. I wtedy wpadłam na pomysł biżuterii.

 

Mullet to delikatna, bardzo kobieca biżuteria osadzona bardzo mocno w bieżących trendach i precyzyjnie wykonana. Czy wcześniej miałaś styczność z projektowaniem w ogóle, czy właśnie z projektowaniem biżuterii?

Nie, nigdy wcześniej niczego nie projektowałam, ale zawsze lubiłam modę i wszystko, co się z nią wiąże, w szczególności dodatki. Uwielbiam delikatne, a zarazem charakterystyczne rzeczy. Wybieram ubrania  w kolorach ziemi i stawiam właśnie na oryginalną biżuterię lub dodatek w zdecydowanym kolorze – np. buty w odcieniu fuksji lub chabrowa torebkę.

 

 

Swoje projekty wykonujesz samodzielnie, ale czy przy produkcji korzystasz lub korzystałaś z pomocy jakiejś pracowni jubilerskiej? Gdzie zdobyłaś wiedzę i umiejętności niezbędne w tym fachu?

Przyznam, że początki były trudne. Jestem samoukiem i pomimo zdolności manualnych pewne rzeczy sprawiały mi kłopot. Paradoksalnie precyzja konieczna przy tworzeniu niektórych modeli naszyjników czy filigranowych pierścionków sprawia, że się wyciszam i uspokajam – z natury jestem dość wybuchowa. Mam sporo nowych pomysłów, ale niestety większość z nich jest zbyt skomplikowana, abym obecnie mogła je wykonać sama, dlatego chciałabym skorzystać z doświadczenia i technologii jednej z włoskich pracowni jubilerskich. Mam nadzieję, że przy kolejnych kolekcjach będę mogła się pochwalić efektami tej współpracy.

 

 

Klientka Mullet ma pewność, że wybrała najwyższą jakość i chodzi mi nie tylko o wykonanie, ale też zastosowane materiały. Zdradzisz na jakich kruszcach pracujesz, które ozdobne dodatki lubisz najbardziej i skąd je pozyskujesz?

Wszystkie modele są wykonane ze srebra próby 925, pozłacanego lub rodowanego. W przyszłości stosować również złoto. Dodatkowo wykorzystuję kryształy i perły Swarovski® oraz kamienie naturalne. Najbardziej lubię filigranowe pierścionki z mini hematytów, onyksów, agatów, zdobione kryształkami Swarovski® – noszę je cały czas i chyba nie skłamię jak powiem, że wszystkie moje koleżanki też.

 

 

Twoja pracownia to także warsztat? Czy w Twoim przypadku konieczne jest posiadanie “pod ręką” specyficznych narzędzi i maszyn?

Póki co posługuję się głównie szczypcami o różnym zastosowaniu (płaskie, okrągłe, tnące), nożyczkami oraz klejem dwuskładnikowym. Myślę o zakupie urządzenia do ręcznego grawerowania, ponieważ chciałabym wprowadzić na wiosnę/lato 2017 limitowaną kolekcję personalizowaną.

 

Uważasz, że marka powinna nadążać za światowymi trendami i dawać ludziom to, co obecnie modne, czy wypracować swój własny styl i kierunek? Gdzie ty upatrujesz sukcesu dla biżuterii Mullet?

Uważam, że marka powinna mieć swój charakter. Sama lubię rzeczy modne, co nie znaczy że ślepo podążam za modą. Wybieram z obecnych trendów to, co pasuje do mnie. I tą samą zasadą kieruję się przy projektowaniu. W mojej ofercie nie ma modeli, których sama bym nie założyła.

Twoja pracownia to dla Ciebie…?

Oaza spokoju, gdzie zamykam się w ciszy i tworzę, wymyślam, szkicuję. Podczas pracy  mocno się organizuję, potrzebuję skupienia i porządku, których – z uwagi na tryb życia – często brakuje mi na co dzień.

 

Dlaczego w zasadzie tworzysz i rozwijasz własny biznes, co Mullet dla ciebie znaczy?

Zabrzmi to pewnie banalnie, ale Mullet jest spełnieniem moich marzeń zawodowych. Długo poszukiwałam i nie mogłam jednoznacznie określić, co chciałabym robić w życiu, by połączyć pasję, przyjemność i kwestie finansowe w projekt gotowy do ciągłego rozwijania. Mullet pojawiło się w idealnym czasie, zupełnie nieplanowane, ale mam nadzieję, że to właśnie w projektowaniu biżuterii będę się realizować.

W Twojej ofercie można znaleźć naprawdę szeroką gamę produktów. Czy masz jakiś ulubiony produkt, który nazwałabyś prezentem idealnym? I komu można go podarować?

Właściwie już wcześniej odpowiedziałam na to pytanie – to pierścionki. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie ma dnia, żebym nie wymyśliła nowego projektu i „na szybko” nie wykonała prototypu. Uwielbiam je! Ich dużą zaletą jest to, że praktycznie nie czuć ich na palcu, a przyciągają uwagę (głównie za sprawą kryształów Swarovski®, które pięknie odbijają światło). Można je nosić pojedynczo lub łączyć po 2-3 szt. na palcu, a do tego są elastyczne, co ułatwia dobór rozmiaru. Takie subtelne drobiazgi idealnie nadają się na prezent.

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

2 komentarzy

  1. Życzliwa (03.03.17 18:25 Uhr)

    Witam serdecznie,

    Mam do autora tekstu małą uwagę.
    W zdaniu: “Czy w Twoim przypadku konieczne jest posiadanie “pod ręką” jakiś specyficznych narzędzi i maszyn?” pojawił się dość często występujący błąd.
    Chodzi o słowo “jakiś” , które w powyższym zdaniu nie ma absolutnie sensu i jest zapisane błędnie. Poprawnie, zgodnie z kontekstem zdania powinno być napisane ” jakichś”.

    W języku polskim słowo “jakiś” ma zupełnie inne znaczenie, niż określenie “jakichś”. Proszę zwrócić na to uwagę i sprawdzić w słowniku.

    Pozdrawiam :)

  2. Magda (16.03.17 15:36 Uhr)

    Słuszna uwaga :) Poprawiamy i dziękujemy za czujność!

Comments