Ewianek. Kwitnąca historia.

Ewa Kania od zawsze szukała oryginalnych i pięknych dekoracji. Uwielbia ozdabiać dom na wszelkie okazję, organizować imprezy tematyczne i szukać pomysłów. Zawsze polowała na dekoracje innych niż wszystkie, ale w sklepach przeważnie nie było tego co sobie wymarzyła. Tak powstał Ewianek. Składniki do stworzenia własnej marki są różnorodne: kryzys w pracy, potrzeba, pasja, zachwyt znajomych, inspiracja. Ewa zawsze lubiła wymyślać i próbować zrobić coś samemu do domu. Długo jednak nie wierzyła, że może się sprawdzić w manualnych pracach. 6 grudnia na Mikołajki pod poduszką znalazła kartkę z adresem sklepu, mailem i wszystkimi potrzebnymi hasłami do Ewianka. Jej mąż jest informatykiem – romantykiem i w prezencie zrobił jej sklep.

Skąd wziął się pomysł na Ewianek? Co było momentem przełomowym w decyzji o założeniu własnej marki?

Ewianek powstał po małym kryzysie w moim życiu. Trochę miałam zawirowań w pracy. W listopadzie zaczęłam nową pracę i wtedy nagle zaczęłam robić wianki. Mówię nagle, bo wydawało mi się, że nie mam talentu, nie umiem rysować itd. Zawsze mi się podobały wianki w kwiaciarniach i długo szukałam pomysłu jak zrobić go samemu. Pierwszy wianek wrzuciłam na FB i kiedy prawie wszystkie koleżanki zachwycały się nim w komentarzach pomyślałam, że może to jest ten moment. Później były Święta i zaczęły się zamówienia najpierw od przyjaciółek, później od sąsiadek… a później 6 grudnia na Mikołajki pod poduszką znalazłam kartkę z adresem sklepu, mailem i wszystkimi potrzebnymi hasłami do Ewianka. Mój mąż jest informatykiem – romantykiem i w prezencie zrobił mi sklep.

Czy zawsze lubiłaś prace manualne?

Zawsze lubiłam wymyślać i próbować zrobić coś samemu do domu, lubię tzw. dłubaninę. Długo nie wierzyłam, że mogę się sprawdzić w manualnych pracach. Jestem trochę niedokładna i roztrzepana w życiu, ale jednocześnie jestem perfekcjonistką w pewnych kwestiach. Widzę bardzo dużo szczegółów, których inni nie zauważają. Potrafię godzinami siedzieć w Internecie i szukać pomysłów, produktów i dostawców.

Twoja działalność to prawdziwa sztuka, widać że spełniasz się w tym co robisz.Co czułaś, gdy sprzedałaś pierwszy produkt?

Pamiętam, jak przed Świętami rozwoziłam pierwsze wianki i to było niesamowite, jak słyszałam „Pani Ewo jaki on jest piękny” i widziałam cudny uśmiech i radość dzieci. Nawet kiedyś zabrałam męża ze sobą, żeby zobaczył reakcję klientów i poczuł tę radość.

Jak wygląda proces projektowania i wykonywania Twoich wianków? Czy to czasochłonne zajęcie?

Przeważnie jest tak, że mam w głowie pomysł i myślę, jak go zrobić, szukam do niego kwiatów i dodatków. To mi zajmuje najwięcej czasu. Używam w swoich wiankach kwiatów i dodatków bardzo dobrej jakości, to jest dla mnie ważne. Sam proces tworzenia nie jest czasochłonny chociaż czasami muszę coś zrobić kilka razy, żeby było idealne. Na przykład sprawdzam czy dobrze wisi na ścianie, nie przechyla się, nie odstaje. Lubię robić rzeczy ładne, ale także funkcjonalne. Oczywiście pierwszym i najważniejszym recenzentem jest mój mąż. Mam także przyjaciółkę moją – najwierniejszą klientkę, która zawsze daje mi wyzwanie i zamawia wianek „niezwykły”, wtedy kilka dni myślę nad tym jak go zrobić – pracujemy później wspólnie nad projektem.

  

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tym, co robisz? Gdybyś na chwilę się zatrzymała i zapytała samą siebie: po co to robię?

Sprawia mi to bardzo dużo przyjemności, robienie wianków mnie uspokaja i relaksuje. Nawet jeśli czasami pracuję do 2 w nocy, nie mam problemu, żeby wstać o 5 i pojechać na giełdę. To jest niesamowite uczucie, kiedy ktoś mnie pyta, co robię w życiu, a ja mogę odpowiedzieć: „Wianki”, u wszystkich reakcja jest ta sama – uśmiech. Własna firma to dla mnie konkretny kierunek, pracuję sama dla siebie – to co robię, ma sens i cel.

Twoja rada dla początkujących twórców, to…?

Nie bać się podejmować decyzji, czasami wystarczy mały krok. Wiele razy słyszę, że ktoś mi zazdrości, bo odważyłam się założyć firmę. To, co jest jeszcze ważne, to obiektywne podejście do tego co się robi, trzeba przetestować swoje pomysły na innych – bo nie zawsze to co nas zachwyca, zauroczy też innych.

Co jest najprzyjemniejszym elementem prowadzenia swojej marki?

Niezależność i sens tego, co robię – wiem, że to takie proste i pospolite. Przez lata pracy w korporacjach robiłam dużo rzeczy dla kogoś, osiągałam cele wyznaczone przez region i to mnie frustrowało, bo nie widziałam sensu, po co ja to robię? Teraz mam coś namacalnego, mogę decydować za siebie. Poza tym praca z kwiatami jest bardzo przyjemna, te wszystkie kolory i piękne wianki, które z nich powstają nadają uroku mojej codzienności.

Co robiłabyś gdybyś chciała spełnić marzenia z dzieciństwa?
Jako dziecko bardzo dużo czytałam i zostało mi to do dziś. Gdybym miała talent do pisania, pewnie pisałabym kryminały. Moja babcia opowiadała mi zmyślone historie o detektywie, co miał wszystko w krateczkę. Babcia także zaszczepiła we mnie zamiłowanie do roślin, od zawsze wiedziałam, jak się nazywają drzewa, kwiatki. Lubię też jeździć konno. Dzięki temu, że mam swoją firmę będę mogła zacząć poświęcać więcej czasu na treningi.

Jakie są bliższe i dalsze plany marki? Nowe wzory, nowy asortyment?

Marzy mi się mała pracownia – teraz mam pracownię w domu w wydzielonym pokoju. Marzę o miejscu z klimatem, w którym miałabym nie tylko funkcjonalną przestrzeń, ale też możliwości zatrzymania się i pomyślenia. Chciałabym się w 100% skupić na tworzeniu nowych wianków oraz rozszerzyć działalność i pracę z naturalnymi kwiatami. Planuje dalej się szkolić i rozwijać moje umiejętności. Najbliższe plany to rozszerzenie sprzedaży wianków na inne kraje. Wierzę w to, że to co robię, spodoba się także klientom z Niemiec, Austrii, Anglii i może nawet US.

Co daje Ci obecność na platformie DaWanda?

Ewianek jest dość młodą marką i trochę czasu zajmie mi zbudowanie zaufania wśród klientów. DaWanda to zaufanie już ma i dzięki temu moje grono klientów rośnie. Poza tym platforma wspiera młodych twórców poprzez różne formy promocji ich produktów. Dla mnie obecność na DaWandzie to także możliwość zrealizowania najbliższych planów, czyli dotarcie do innych krajów z moimi wiankami.

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

O Dominika

Social Media Ninja, wyznaje zasadę You only live online. Przeczytała pół internetu, sama uwielbia tworzyć ciekawy content. Absolwentka projektowania ubioru z marzeniem o zostaniu redaktorem w dziale mody polskiej edycji Vogue. Stawia na ciągły rozwój i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. » więcej od Dominika

Comments