Make My Wonderland. Marka spełnionych marzeń.

Tym razem z Projektem Pracownia dotarliśmy do świata magii i dzikiej natury. Poznajcie Katarzynę Hryniewicką, która tworząc Make My Wonderland spełniła swoje marzenia o własnej marce. Odkryła tym samym niezwykłą krainę, spokojną i dziką zarazem. Ma klucz do jej bram, istnieje bowiem w jej sercu i myślach. Wonderland to miejsce, gdzie wszystko tworzone jest z pasją i miłością. Przedmioty rodzące się w tej pracowni mają w sobie zaklęty magiczny pierwiastek…

Skąd wziął się pomysł na Make My Wonderland?

Myślę, że to tkwiło we mnie od dawna, tylko było mocno uśpione. Gdy skończyłam studia, próbując po drodze różnych zajęć, wciąż czułam frustrację, że nie robię tego, co bym chciała. Jednak nie potrafiłam do końca określić, czym jest to “coś”. Wówczas z pomocą przyszedł mój mąż, wtedy jeszcze chłopak. Rozłożył przede mną wielki arkusz papieru i wspólnie zrobiliśmy mapę myśli, która krok po kroku doprowadziła mnie do celu. Najważniejsze (i najtrudniejsze zarazem) było to, aby wyłączyć sobie wszelkie ograniczenia, po prostu w 100% zaufać intuicji i posłuchać podszeptów serca. Zagłuszyłam więc głos w mojej głowie, który mówił, że przecież nigdy nic nie tworzyłam, że nie mam plastycznego wykształcenia, że nie mam pewności, czy komuś się to spodoba itd…. Posłuchałam natomiast serducha, które od zawsze szeptało, że chcę robić coś twórczego, nie tylko dla siebie, ale i dla innych. I tak, po tej wewnętrznej batalii, zrodził się pomysł na Wonderland.

Twoja marka prężnie się rozwija, powstaje wiele nowych produktów. Czy na początku myślałaś o tym jako o sposobie na wolny czas, czy od razu powstał biznesplan?  

Wonderland zrodził się głównie z potrzeby tworzenia. Zbudowałam sobie świat, w którym mogłam nieskrępowanie puścić wodze fantazji. Pierwsze kroki były bardzo nieśmiałe. Owszem, był plan pokazać to innym, ale raczej z założeniem eksperymentalnym, co też z tego wyjdzie… Początkowo absolutnie nie brałam pod uwagę, że pójdzie to w takim kierunku, że oferta będzie tak bogata, no i że ludzie tak ciepło przyjmą to, co robię. Na początku drogi brakowało mi pewności siebie, a co za tym idzie, o rzeczach typu biznesplan nawet nie myślałam. Po prostu poszłam na żywioł.



Jak wygląda proces projektowania i wykonywania Twoich produktów? Czy to czasochłonne zajęcie?

Wszystko jest bardzo zróżnicowane i zależy od tego, czy maluję porcelanę, drewno, czy też poduchę. Jednak w każdym przypadku zajmuje to sporo czasu. Porcelanę najpierw muszę odtłuścić, następnie gdy jest już pomalowana, swoje musi odczekać, aby móc ją wypalić. Początkowo malowane wzory zajmowały mi dużo czasu, teraz nabrałam już nieco wprawy, jednak wciąż trochę to trwa. Jeśli chodzi o poszewki, to również jest to praca etapowa. Najpierw w wielkim garze farbuję poszewki, potem muszę je wyprać i wysuszyć. Gdy już powstanie malunek, po wyschnięciu farby utrwalam go przy pomocy żelazka. Jeśli chodzi o drewno, tych etapów jest chyba najwięcej. Najpierw muszę oczyścić plaster z wszelkich pyłków, a także pozbyć się zanieczyszczeń z kory. Gdy na gotowym już plastrze powstanie szkic, wówczas do gry wkraczają farby. Czekam zawsze dobę, aby całość wyschła, następnie zabezpieczam malunek werniksem i czekam kolejną dobę. Dopiero wtedy drewienko jest gotowe, aby wyruszyć do nowego domu. Zanim szkic z notesu przerodzi się w finalny produkt, mija naprawdę sporo czasu, jednak lubię cały ten proces twórczy i wkładam całe serce w to, co robię.



Co jest dla Ciebie najważniejsze w tym, co robisz? Gdybyś na chwilę się zatrzymała i zapytała samą siebie: po co to robię?

Początkowo robiłam to dla siebie, aby dać upust swoim pragnieniom i swojej fantazji, aby się sprawdzić. Wciąż tak jest, sprawia mi to ogromną satysfakcję i jest taką moją małą terapią. Jednak w pewnym momencie, zrozumiałam, że robię to też dla wszystkich tych, którzy trafiają do Wonderlandu. Nie chcę sprzedać im po prostu ładnej rzeczy, chcę im ofiarować kawałek swojego świata i swoje dobre emocje. I ludzie to czują, bo dostaję naprawdę mnóstwo wiadomości od zadowolonych klientów. Najpiękniejsze jest to, że nie jest to zwykłe “dziękuję, to co robisz, jest świetne”, a naprawdę poruszające wiadomości, które potrafią rozwiać najciemniejsze chmury w chwilach zwątpienia, bo i takie się pojawiają. Wówczas wiem, że to co robię, ma sens.

Twoja rada dla początkujących twórców, to…?

Uwierzcie w siebie i miejcie odwagę realizować swoje marzenia. Oczywiście całe przygotowanie “techniczne” też jest ważne, dobrze mieć kogoś, kto pomoże w tych sprawach. Jednak nie ma marki jeśli nie ma Was, to Wy tworzycie swój świat. Dlatego zaufajcie intuicji i nie poddawajcie się, nawet gdy przychodzi moment zwątpienia. Nie bójcie się też zmienić raz obranego kursu. Nie ma nic złego w poszukiwaniu swojej drogi i próbowaniu różnych rzeczy, zanim odkryje się to “coś”. Może to banał, ale warto zawsze mieć w pamięci te słowa: “Rób to, co kochasz. Kochaj to, co robisz”.



Miałaś kiedyś chwile zwątpienia i ochotę, by zacząć robić coś zupełnie innego?

Myślę, że momenty zwątpienia dopadają każdego z nas, ze mną jest podobnie. Jednak niezależnie od tego, wiem, że to właśnie praca twórcza jest moją drogą. W tym momencie mojego życia nie widzę siebie nigdzie indziej. Oczywiście, nie wykluczam, że kiedyś spróbuję czegoś innego, to bowiem naturalne, że człowiek zmienia preferencje i poglądy. Ale teraz jest mi dobrze w miejscu, w którym jestem.

Co robiłabyś, gdybyś chciała spełnić marzenia z dzieciństwa?

Byłabym fryzjerką albo wróżką ;) Lubię myśleć, że tą drugą w jakimś stopniu jestem :)

Jakie są bliższe i dalsze plany marki? Nowe wzory, nowy asortyment?

Powinnam chyba udać się na lekcję przedsiębiorczości, bo z rzeczami typu planowanie, tworzenie koncepcji itd. u mnie na bakier ;) Zazwyczaj działam pod wpływem natchnienia. Nowy asortyment czy wzory są raczej wynikiem nagłego przypływu weny niż długofalowego planowania. Chociaż oczywiście mam w głowie mnóstwo nowych pomysłów i na pewno będę je realizować, sama tylko nie wiem jeszcze jak i kiedy ;)

Co jest najprzyjemniejszym elementem prowadzenia swojej marki?

Fakt, że mogę robić to, co sprawia mi wielką przyjemność. To naprawdę duża radość i przywilej. Wszystko mogę kreować po swojemu, w zgodzie ze sobą. Sama decyduję o wszystkim. Odnoszę sukcesy, a niekiedy porażki – jednak zawsze jest to wynikiem moich działań. To uczy pokory i wzmacnia człowieka, w każdym aspekcie życia. No i nikt mi niczego nie nakazuje, nic nie muszę – po prostu mogę i chcę.


Co daje Ci obecność na platformie DaWanda?

Dzięki DaWandzie moja marka stała się bardziej rozpoznawalna, zyskałam wielu nowych klientów. Bardzo mnie cieszy, że mój świat za sprawą tej platformy poznało, i wciąż poznaje, coraz więcej ludzi.

Do całości dodam jeszcze, że pracuję w domu. Oprócz Wonderlandu mój czas zajmuje opieka nad 2-letnim synkiem, więc bywa niełatwo. Często pracuję dopiero wieczorami, w ciągu dnia nie zawsze się to udaje, ale cały ten chaos i tak sprawia mi mnóstwo radości :).

fot. Ewelina Czarnota, Ida Krzyżyk

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

O Dominika

Social Media Ninja, wyznaje zasadę You only live online. Przeczytała pół internetu, sama uwielbia tworzyć ciekawy content. Absolwentka projektowania ubioru z marzeniem o zostaniu redaktorem w dziale mody polskiej edycji Vogue. Stawia na ciągły rozwój i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. » więcej od Dominika

Comments