AnyThing. Pracownia pachnąca drewnem.

Ania prowadzi Manufakturę Drewna ANYthing, gdzie jest właścicielką, projektantką i rzemieślniczką. Mówi NIE masowej produkcji, sztucznym materiałom i niechlujnemu wykonaniu. Jej misją jest nakłonienie ludzi do powrotu do korzeni i produktów wykonanych tradycyjnie, dłońmi rzemieślnika, z dbałością o detale. Uczy i pokazuje jak pracować z drewnem, jak nie bać się “męskich” narzędzi, jak samodzielnie tworzyć dekoracje i wystrój wnętrz. Poznajcie magiczny świat pachnący drewnem oraz Anię, szczęśliwą artystkę-rzemieślniczkę.

Skąd wziął się pomysł na AnyTHING?

Z potrzeby. Mojej potrzeby realizowania własnych projektów, potrzeby pracy z drewnem, a przede wszystkim z potrzeby ludzi, którzy chcą produktu naturalnego, który jest nicią łączącą ich współczesny zmechanizowany, elektroniczny, szybki świat z pierwotną potrzebą bycia blisko z tym, co nas otacza. To dzięki nim i dla nich jestem tu, gdzie jestem, a marka prężnie się rozwija, powstaje wiele nowych produktów.

Czy na początku myślałaś o tym jako o sposobie na wolny czas, czy od razu powstał biznesplan?

Tak naprawdę biznesplan powstaje dopiero teraz, po ponad trzech latach działalności. I stwierdzam, że jest bardzo potrzebny, by trzymać w ryzach wszystko to, co rodzi się w głowie. Połączenie pasji i pracy jest ogromnie satysfakcjonujące, ale może być też źródłem frustracji. Nie można robić tego tylko dla siebie, traktować biznesu jak dziecka. To mój odbiorca jest tu najważniejszy, a moje wizje i plany muszą być spójne z jego wizjami i planami. I biznesplan pomaga te wizje połączyć i przekuć na działanie. Dlatego przestrzegam wszystkich zakładających firmy pod wpływem impulsu – stwórzcie naprawdę dobry biznesplan i realizujcie go krok po kroku!

 

Jak wygląda proces projektowania i wykonywania Twoich produktów? Czy to czasochłonne zajęcie?

Ten etap jest moim ukochanym etapem, pomimo tego, że jest najbardziej pracochłonny i czasochłonny. Moim miejscem na ziemi jest warsztat, tam odpoczywam psychicznie – męcząc się fizycznie. Wszystko zaczyna się od kartki papieru i pomysłu. Wizję z mojej głowy przelewam na papier, a potem zamykam się w pracowni i próbuję. Drewno nie lubi drogi na skróty. Wszystkie czynności muszą być wykonywane w swojej kolejności, bez pośpiechu. Wybór drewna, jego obróbka, wykończenie. Wszystko ma znaczenie. To największa lekcja pokory i cierpliwości jaką dostaję. Im trudniejszy projekt tym większa motywacja by go ukończyć i tym większa satysfakcja gdy to się udaje! A gdy się nie udaje to jest to dobra lekcja na przyszłość, bo każde nieudane podejście daje możliwość wysnucia wniosków i dalszego rozwoju. Ogromnie czasochłonne jest natomiast wprowadzanie powstałego produktu na rynek. Jego reklama, wykonanie odpowiednich zdjęć, tak aby wydobyć z niego cale piękno i pokazać odbiorcom. To bardzo trudna część, ale bardzo ważna – gdy sprzedaje się produkt w sieci, a nie bezpośrednio.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tym, co robisz? Gdybyś na chwilę się zatrzymała i zapytała samej siebie: po co to robię?

Postawiłam sobie za misję zbliżanie ludzi do natury i pokazania im piękna rzemiosła. Tak na co dzień. Wybierając przedmioty wykonane z naturalnych surowców, doceniając te wykonane dłońmi rzemieślnika. Jestem gorącą orędowniczką pracy ludzkich rąk, dzięki której dostajemy coś niepowtarzalnego. W opozycji do masowej, niechlujnej, bezosobowej i tandetnej produkcji taśmowej. Zapominamy dziś, jak to jest zrobić coś samodzielnie. Mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, wystarczy kliknąć. Nie myślimy o ludziach, którzy codziennie pieką dla nas chleb, tworzą stół, przy którym jemy kolację. Nie przywiązujemy do tego uwagi. I to chciałabym zmienić. Pokazać, ba! Nawet zmusić do takiego dosłownego ubrudzenia sobie rąk. Prowadząc w moim mieście warsztaty pracy z drewnem, uwielbiam słuchać na koniec zajęć opinii uczestników. Zupełnie inaczej wyceniają coś, co musieli wykonać od podstaw. Nagle rozumieją, że to nie takie łatwe, że praca, czas, umiejętności, które są do tego potrzebne, nie przychodzą z dnia na dzień. Gdy kupują coś od rzemieślnika to wynagradzają także jego trud, a on oddaje im w zamian cząstkę siebie i swoją historię zamkniętą w kawałku drewna.

 

Co jest najważniejsze dla mnie w mojej pracy?

Bycie w zgodzie ze sobą. Tak długo jak sama będę dumna z tego, co powstaje w mojej pracowni i tak długo, jak z czystym sumieniem będę się mogła pod tym podpisać – moja praca będzie wartościowa dla mnie i dla moich klientów.

Twoja rada dla początkujących twórców, to…?

Znów – dobry biznesplan. Spójna wizja, misja. Nie idźcie na żywioł, bo ”jakoś to będzie, jeśli tylko dam z siebie wszystko”. Nie poddawajcie się, jeśli coś idzie nie tak, ale też nie usprawiedliwiajcie niepowodzeń. Wyciągajcie wnioski, uczcie się, doskonalcie, a przede wszystkim SŁUCHAJCIE SWOICH ODBIORCÓW.

 

Miałaś kiedyś chwile zwątpienia i ochotę, by zacząć robić coś zupełnie innego?

Miałam, wiele razy. Zawsze powtarzam, że gdyby nie to, że kocham to, co robię to już dawno rzuciłabym to i wróciła na bezpieczne 8 godzin na etacie. Praca na własny rachunek nauczyła mnie pokory i szacunku do pracy rzemieślników. Wiele razy miałam ochotę wywiesić białą flagę, ale tego nie zrobiłam. Cały czas walczę, próbuję, szukam. I marzę o tym, że pewnego dnia moja ukochana praca zapewni mi bezpieczny dach nad głową.

Co robiłabyś gdybyś chciała spełnić marzenia z dzieciństwa?

Byłabym architektem, projektantką. O tej pracy marzyłam jako dziecko. Pamiętam mój rysunek na lekcji plastyki w podstawówce, na którym namalowałam siebie przy stole kreślarskim. Gdy jako kilkuletnie dziecko weszłam do pracowni mojego dalekiego wujka (widziałam go tylko raz i pamiętam do dziś), który jest wziętym projektantem jachtów w Warszawie i stanęłam wśród wielkich kreślarskich stołów, liniałów, ołówków i płacht papierów to poczułam się jak w bajce. I to uczucie towarzyszy mi do dziś, kiedy to wspominam. I poniekąd dziś też zajmuję się projektowaniem, choć nie na taką skalę rzecz jasna. Ale moja droga nie była tak prosta i powrót do realizacji tych dziecięcych fascynacji zajął mi wiele lat.

 

Jakie są bliższe i dalsze plany marki? Nowe wzory, nowy asortyment?

Właśnie jestem na etapie sporych zmian – zmieniam mój asortyment i wprowadzam zupełnie nową linię produktów – bardziej osobistą, prywatną. Akcesoria dla pań i panów, drewnianą biżuterię. Nadal bazuję jednak na tym, co od początku było najważniejsze – drewno, geometria i prostota. Moją najświeższą fascynacją jest czarny dąb – którego nazywają polskim hebanem i z nim ostatnio pracuję w warsztacie. Kolejnym krokiem będą eleganckie, ale proste drewniane akcesoria biurowe. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo wszystko jest w fazie planowania i dopieszczania. Na pewno będzie się działo w najbliższych miesiącach!

 

Co jest najprzyjemniejszym elementem prowadzenia swojej marki?

Kontakt z ludźmi, możliwość przekonania ich do pracy ludzkich rąk. Uwielbiam oglądać swoje prace w domach ich nowych właścicieli. Uwielbiam słuchać, co się sprawdza, a co trzeba dopracować. Pytam moich klientów, doradzam im, a oni pomagają mnie. Uczymy się od siebie. Tworzenie jest fantastyczne, ale dopiero, gdy moja praca jest doceniana przez odbiorców – czuję, że zrobiłam to dobrze.

 

Co daje Ci obecność na platformie DaWanda?

Dzięki DaWandzie mogę docierać do ludzi szukających piękna. I dawać im je. To taka nasza wirtualna przestrzeń, w której siadamy przy jednym stole i wymieniamy myśli, szukamy rozwiązań i tworzymy wspólnie produkt idealny.

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

O Dominika

Social Media Ninja, wyznaje zasadę You only live online. Przeczytała pół internetu, sama uwielbia tworzyć ciekawy content. Absolwentka projektowania ubioru z marzeniem o zostaniu redaktorem w dziale mody polskiej edycji Vogue. Stawia na ciągły rozwój i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. » więcej od Dominika

Comments