Willow Hand Made: Rękodzieło to ucieczka od świata sieciówek i manii posiadania

Pani Agnieszka Różycka od zawsze kochała rękodzieło, którego nauczyły ją jeszcze mama i babcia. Jako mała dziewczynka tworzyła na szydełku ubranka dla swoich lalek. W pewnym momencie, kiedy jej dzieci już podrosły, zdecydowała, że w 100 % odda się swojej pasji i założyła własną markę Willow Hand Made. Tworzenie to dla niej otaczanie się pięknymi przedmiotami, ucieczka od świata sieciówek, rzeczy bez historii, bez wartości, które jedynie zaspokajają potrzebę posiadania i zaśmiecają swoją bylejakością świat, piętrzą wysypiska śmieci.

Agnieszka Różycka Willow Hand Made

Kiedy zdecydowała Pani, że zacznie tworzyć koronki na szydełku? Co było główną inspiracją?

Miłość do rękodzieła zaszczepiły we mnie mama i babcia. Nauczyłam się szydełkować, gdy potrzebowałam ubranek dla moich lal i misiów. Później rękodzieło w różnych postaciach towarzyszyło mi przez całe życie. Jednak zawsze jako hobby, jako moja wielka radość i przyjemność, ale ustępowało obowiązkom zawodowym i rodzinnym. Aż do momentu, kiedy powiedziałam, że nadszedł czas zacząć robić na poważnie i w pełnym wymiarze to, co kocham. Potrzeba tworzenia i upiększania świata wokół dodała mi odwagi. Dzieci dorosły, nadszedł czas na realizację siebie i założenie Willow Hand Made.

Ile czasu dziennie poświęca Pani na tworzenie swoich produktów? Np. jednego bieżnika?

Na tworzenie poświęcam wiele godzin dziennie. Właściwie ile tylko mogę. Oprócz rękodzieła sama przygotowuję również moje produkty do sprzedaży: fotografuję, obrabiam zdjęcia, przygotowuję opisy do publikacji na DaWandzie. Czasem tak mnie wciąga projekt, że odrywam się od niego dopiero w nocy.

Długość pracy jest różna w przypadku różnych wyrobów. Dodatkowo dużo czasu potrzebuję na sprawdzanie moich pomysłów, uczenie się nowych technik. Czasem wszystko idzie gładko, a czasem cała praca wędruje do kosza lub do prucia. I zaczynam ją na nowo, aż będę zadowolona. Ale to jest naturalna część procesu twórczego.

Moje lniane poduszki wykonuje ok. 8-9 godzin każdą. Len trzeba najpierw zdekatyzować, zamrozić (to ułatwia prasowanie), uprasować, pociąć. Koronkę wykonuję na szydełku lub na drutach ok. 3-4 godzin w zależności od wzoru, naszywam ją ręcznie na tkaninę ok. 2-2,5 godziny, następnie siadam do maszyny, obrębiam, wszywam ozdobny sznur, zszywam boki, wszywam suwak.

szydełkowanie szycie poduszek

poduszka ozdobna z frendzelkami lniana antybakteryjna

Z dywanikami jest bardzo różnie. Mały ok 70-90 cm to praca na ok 8 godzin, ale już dwumetrowy może zająć tydzień. Sznurek na dywany jest ciężki, w pewnym momencie nie można siedzieć wygodnie na kanapie, a pracę trzeba przenieść na podłogę. Im większa średnica tym trudniej nawet przekręcać dywan w trakcie pracy, więc tempo znacznie spada. Nie mówiąc o przeforsowaniu rąk, dłoni, palców i kręgosłupa. Ale efekt końcowy potrafi to wszystko wynagrodzić.

Które techniki rękodzieła ceni sobie Pani najbardziej i które wykorzystuje najczęściej?

W mojej pracy korzystam z różnych technik, zarówno szydełka i drutów jak i szycia na maszynie. Nieobce są mi również inne techniki. Bardzo lubię przerabiać stare mebelki i nadawać przedmiotom nowe przeznaczenie – w tych pracach używam też pędzli, farb i szlifierki, kleju, szpachli itd. Muszę się też przyznać, że zamierzam nauczyć się nowych technik, może starych zapomnianych, może z innych miejsc świata, kto wie… robótki na drutach na dużych drutach

Jakie materiały wykorzystuje Pani do swoich dzieł i dlaczego?

Bardzo lubię wykorzystywać bawełniany sznur, ponieważ daje olbrzymią liczbę zastosowań. Wytwarzam z niego dywany, pufy, kosze, pledy, poduszki, dekoracje, nakrycia stołu, posłania dla piesków, a ostatnio torby i plecaki. Czasem używam sznura lnianego, daje super efekty. W ogóle prace wykonane starymi technikami z nowych materiałów to jest moja idea łączenia starego z nowym.  Dzięki temu rękodzieło pasuje nie tylko do wnętrz rustykalnych i romantycznych, ale również skandynawskich i nawet bardzo nowoczesnych. Z tkanin kocham szlachetny len, ponadczasowy i pasujący do różnych stylów , korzystam również z bawełny. No i oczywiście wszelkie włóczki i nici, wełny, surówki.

mops lezący na kanapie w wełnie

Jak reagują na Pani produktu osoby, które zdecydowały się je zakupić?

Moja praca daje mi satysfakcję i radość tworzenia. Niewiele jeszcze osób w Polsce docenia wartość ręcznie wykonanych przedmiotów, ale Ci, którzy zamawiają i kupują moje prace, są z nich bardzo zadowoleni. Nic tak nie cieszy jak uznanie w oczach klienta. Moimi klientami nie są ludzie przypadkowi  lecz tacy, którzy pragną się otaczać wyjątkowymi przedmiotami. Z wieloma klientami rozmawiam, nawiązuję kontakt i porozumienie, wspólne potrzeby otaczania się pięknymi przedmiotami, ucieczki od świata sieciówek, rzeczy bez historii, bez wartości, które jedynie zaspokajają potrzebę posiadania i zaśmiecają swoją bylejakością świat, piętrzą wysypiska śmieci.

Za co ceni sobie Pani obecność na DaWandzie? Komu poleciłaby Pani obecność na naszej platformie?

Właśnie takich klientów mogę odnaleźć na portalu DaWanda. Ludzi, którzy cenią piękno, pełną pasji pracę rękodzielnika, trwałość i unikatowość przedmiotów. Polecam wszystkim moim znajomym artystom i rzemieślnikom portal DaWanda. Nie bez znaczenia są również ciekawe artykuły i poradniki np. wiele skorzystałam z porad fotografa publikowanych na portalu sprzedawcy DaWanda. Ponadto możliwość dotarcia do innych rynków, szczególnie, że na zachodzie Europy klienci cenią sobie rękodzieło już od dawna. Mam klientów z Niemiec i Austrii. Planuję rozszerzyć sprzedaż również na inne rynki, oczywiście za pośrednictwem DaWandy. Z niecierpliwością czekam na wykłady o sprzedaży zagranicznej, na które się zapisałam, a które właśnie tutaj są organizowane.

maszyna do szycia

szycie na maszynie

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

Post przez Monika Skuza

napisał na 26.07.2017 - 16:39.

Comments