Mana Mana – torebki wyjątkowo dopasowane

Mana Mana powstała trochę przypadkiem, bo jej założycielka – Marcelina Rozmus-Prinz – postanowiła jednak ostatecznie porzucić przygodę z dziennikarstwem i postawić na własny biznes. Mimo, że sama nie jest zakupoholiczką kolekcjonującą setki markowych torebek, postawiła właśnie na nie. Jej torebki nie są jednak zwykłe, lecz zawsze wyjątkowe, spersonalizowane, dopasowane do stylu konkretnej kobiety. 

Skąd wziął się Wasz pomysł na stworzenie marki i dlaczego padło właśnie na tworzenie toreb?

Moja przygoda pod hasłem Mana Mana zaczęła się chwilę po ukończeniu uniwerku na kierunku dziennikarskim. Podczas studiów pracowałam w wielu redakcjach, mogłam posmakować każdego gatunku dziennikarstwa w praktyce, jednak jakoś nie porwało mnie to na tyle, bym straciła głowę dla pisania. Wydawało mi się, że brakuje mi kilku cech charakteru do bycia naprawdę dobrym dziennikarzem, przebijającym głową mury z uroczym błyskiem wścibskości w oku i jakąś taką wrodzoną nachalnością. Miałam chwilę na zastanowienie się nad tym, co tak naprawdę chcę robić. Rodzice bardzo mnie w tym wspierali, choć jestem pewna, że szykowali się raczej na usłyszenie mnie w radio jako redaktorki a nie zaproszonego gościa na wywiad, kiedy opowiadam o tym, skąd czerpię siłę do zarządzania kilkunastoosobową manufakturą.

Torebki! To abstrakcja, że dziś ten produkt zajmuje mnie i moją rodzinę do reszty, bo nigdy nie byłam typem zakupoholiczki torebkowej. Do dziś nie mam ani jednej markowej torby. Noszę tylko to, co okaże się nieudanym samplem w naszej produkcji lub testowanym prototypem, żeby ocenić czy nic mnie w nich nie wkurza ;) Odnalazłam się za to w komponowaniu kolorów, faktur i konstruowaniu, choć najbardziej jednak w zarządzaniu.

Mana Mana powstała zupełnie przez przypadek. Nie od początku miała to być pracownia szyjąca torby na indywidualne zamówienia. Początkowo zajmowałam się haftem cyfrowym, ale pewnego dnia, moja Mama zabrała odrzucone przeze mnie haftowane ścinki, na których trenowałam moją maszynę, i uszyła z nich czerwoną torebkę. Gdyby nie ten dosłowny przypadek, nie byłoby ani Mana Mana ani całej manufaktury.

fot. Natalia Peplińska



Waszym wyróżnikiem jest możliwość personalizacji własnej torby. Na czym ona polega i czy Wasze klientki często korzystają z takiej opcji?

Przez możliwość samoprojektowania torebki, nasza pracownia jest naprawdę wyjątkowa. Nie ma drugiego takiego miejsca, gdzie możesz skomponować produkt z setek materiałów do wyboru, a jednocześnie zobaczyć cały proces produkcji na żywo. Wkraczając do Mana Mana, wchodzi się w świat nowoczesnego rzemiosła, w którym można poczuć się jak część zespołu, decydując samemu o wyglądzie torby, po czym za kilka dni odebrać niepowtarzalny egzemplarz. Kilka lat temu wpadłam również na pomysł czegoś zupełnie nowego. Było to wykorzystanie transparentnej folii, która w przemyśle służyła do szycia plandek np. dla jachtów czy kurtyn w chłodniach. My użyliśmy jej do szycia błyszczących saszetek, kosmetyczek i toreb, które okazały się dzięki temu całkiem niezniszczalne.

fot. Natalia Peplińska

Personalizacja to popularne w tej chwili słowo, ale sześć lat temu, gdy startowaliśmy, nikt jeszcze tego nie oferował. Na czym to polega? Pierwszy krok to decyzja o kształcie i rozmiarze torebki. Z kilkunastu opracowanych przez nas konstrukcji dopasowujemy fason do potrzeb, stylu życia i upodobań klienta. Później, spośród wielu tkanin i tworzyw dobieramy kompozycję kolorystyczną i bawimy się różnymi deseniami wierzchu torby. Kolejny krok to dobranie podszewki, uchwytów, paska i ewentualnych, dodatkowych udogodnień takich jak kieszonki, przegródki, breloki na klucze, uchwyty do wózka dziecięcego. Dodatkowo na każdym produkcie oferujemy gratis haftowaną personalizację do trzech słów, która jest umieszczana wewnątrz, często w formie dedykacji na prezent lub imienia przyszłej posiadaczki. Nierzadko również zgadzamy się na haftowanie wzorów na zewnątrz torebek, takich jak ulubione zwierzątka, ikonki a nawet logotypy firmowe klientek.

fot. Natalia Peplińska

 

Jak wygląda u was proces projektowania toreb? Kto szuka inspiracji i gdzie, a kto przekuwa pomysły w realne działania i powstawanie konkretnych projektów, prototypów?

Mana Mana dzieli się na dwa segmenty: produkty gotowe do kupienia – zaprojektowane przeze mnie i mój zespół oraz dział samoprojektowania, gdzie klient decyduje o wyglądzie produktu. Nietrudno sobie wyobrazić, jak przyjemną pracą jest wymyślanie wzorów torebek – to zawód marzenie! Pomysły na nowe modele i kolory pojawiają się w mojej głowie czasami nawet we śnie. Projektant w Mana Mana to po prostu kolorowo-myślący człowiek. Większość produktów w ofercie to moje autorskie pomysły, ale nie wszystkie. Oferta zawiera również projekty mojego zespołu. W naszej pracowni każdy może podrzucać koncept. Nie mam na to monopolu. Chcę aby pracownicy czuli, że każda osoba jest integralną i ważną częścią tej całości.

Od praktycznej strony wygląda to tak, że najpierw tworzę rysunek techniczny z długim opisem, a nasza główna konstruktorka Edytka wdraża ten pomysł i szuka rozwiązań technicznych do jego realizacji. Operujemy przy tym swoją własną zabawną nomenklaturą, zrozumiałą tylko dla nas.

fot. Natalia Peplińska

Skąd bierzecie Wasze tkaniny, z których powstają torby? Czym kierujecie się w ich wyborze?

Materiały pochodzą z kilku sprawdzonych źródeł. Niestety w Polsce nie ma wielkiego wyboru i trzeba szukać nieco dalej, ale szczegółów zdradzić nie mogę ;). Mam świadomość, że moja marka trochę łokciami rozepchała sobie pewien segment na rynku. Wcześniej nie było marki, która przeobrażałaby tkaniny meblowe w modne kobiece dodatki. Kryteria jakimi się kieruję podczas kupowania surowców to, jak nie trudno się domyślić, jakość i wytrzymałość. Gdybyśmy produkowali torby kiepskiej jakości, już dawno zalałaby nas fala krytyki. Ogromna liczba pozytywnych ocen świadczy sama za siebie. Myślę, że nie da się po prostu wciskać ludziom kitu, gdy jest się marką lokalną. Trzeba się liczyć z tym, że w każdym momencie jesteśmy oceniani, wystawiani na krytykę i prześwietlani przez odbiorców. Jak dotąd zaobserwowaliśmy 90-procentowe uznanie ze strony naszych klientów. Pozostałe dziesięć procent to albo nasze małe wpadki, które zawsze chętnie i bezdyskusyjnie naprawiamy, albo błędne wyobrażenia klienta.

Czy DaWanda pomogła Wam w rozwoju marki? Jakie możliwości daje projektantom współpraca z taką platformą?

Na początku każda niewielka firma potrzebuje marketingowego wsparcia. My niewiele wiedzieliśmy w 2012 roku, gdy wypuściliśmy się w otchłań internetu. Musieliśmy zaufać pośredniczącej w sprzedaży platformie, która w zamian za prowizję, zatroszczy się o dotarcie naszego produktu do ludzi. Wybraliśmy DaWandę, która wydała nam się pewniakiem, dzięki swojej międzynarodowej strukturze. Uwierzyliśmy w jej potencjał niedługo po wystartowaniu. Zamówienia zaczęły spływać w spotęgowanej ilości, a my poczuliśmy się bezpiecznie, dzięki temu mogliśmy zatrudnić więcej ludzi i skupić się na rozwoju.

Szykujecie się już na święta? Co wg Was jest idealnym prezentem spośród Waszego asortymentu? Co możecie doradzić osobom, które będą u Was szukały prezentów dla bliskich?

Oj listopad i grudzień to najgorętszy okres w naszym torebkowym świecie. Mamy nadzieję że i w tym roku bardzo wiele kobiet znajdzie pod choinką wyjątkową – specjalnie zaprojektowaną przez bliską osobę, jedyną w swoim rodzaju torebkę Mana Mana. Dzięki temu, że nasz produkt można dopasować, nie tylko kolorystycznie, ale i gabarytowo, a ponadto ozdobić haftowaną dedykacją, jest on naprawdę niepowtarzalnym i zaskakującym prezentem. Na pewno nie da się powiedzieć, że Mana Mana “nie jest w moim stylu” bo w Mana Mana to twój styl determinuje wygląd torebki.

Podobał Ci się ten post? Podzielić się nim ze znajomymi:

Post przez Monika Skuza

napisał na 24.11.2017 - 16:02.

Comments